PREMIERA KOSZULKI EARTH- 11.07 20:00

Szukaj

O wspólnej podróży zwanej życiem - Asia i Tomek

World, 19 wrzesień 2020
O wspólnej podróży zwanej życiem - Asia i Tomek

Po naszej rozmowie z Asią i Tomkiem, powiedzieliśmy “Kurcze, ale fajni ludzie”, zachowują niesamowity balans, o który tak wielu z nas walczy codziennie, od lat prowadzą bloga, a na Instagramie dzielą się swoją codziennością. Ona miłośniczka excela, on artysta - razem tworzą duet Small Travellers.


Zaczniemy tradycyjnie, wasze konto, jak większość, powstało pewnie niewinnie, skąd wzięli się Small Travellers?

Zaczęło się od tego, że nasze pojedyncze podróże musieliśmy za każdym razem po powrocie opowiedzieć znajomym i rodzinie - zrobiła nam się duża grupa. W pewnym momencie zdecydowaliśmy, że założymy snapchat sobie oraz naszym rodzicom, tym sposobem, mogliśmy pokazać swoje podróże kilku osobom za pomocą jednej relacji. Podjęliśmy też decyzję, aby zacząć wszystko zapisywać na blogu - jakieś relacje, wskazówki - ponieważ dostawaliśmy mnóstwo podobnych pytań a odpowiadanie na zasadzie “kopiuj wklej” było dosyć męczące. Jako, że ja (Asia) mimo iż jestem informatykiem, to uwielbiam pisać, zaczęłam tak niezobowiązująco opisywać nasze podróże na blogu. Aż po jakimś czasie moja przyjaciółka doradziła, aby wejść z tym na instagram i zacząć zamieszczać wpisy na blogu regularnie.

Postanowiliśmy, że zrobimy taki eksperyment - szczególnie, że wyjeżdżaliśmy akurat do Malezji i była to dobra okazja do sprawdzenia się.(Tomek:) Mieliśmy w domu jakiś stary aparat a chcieliśmy też poprawić jakość zdjęć i nie mając pojęcia o tym jaki sprzęt powinniśmy mieć, postanowiłem kupić taki aparat jaki ma mój kolega, ale okazało się, że nie muszę kupować całego aparatu, tylko wystarczy kupić dobry obiektyw - tym sposobem zaczęliśmy bardziej skupiać uwagę na robieniu zdjęć oraz ich jakości.

Wasz blog zaczął się od podróży - czy zawsze były one waszą pasją, czy może odkryliście to razem?

(Tomek:) Ja zawsze chciałem podróżować, ale z ziomkami jak się ustawialiśmy, to często nic z tego nie wychodziło. (Asia:) A u mnie było tak, że przez to, że mam dwóch młodszych braci, to mojemu tacie opłacało się zabrać nas na wakacje przez biuro podróży, bo były ciekawe promocje dla dzieci. Zawsze jechaliśmy w jakieś egzotyczne miejsca jak Egipt czy Tunezja, a więc to właśnie rodzice zaszczepili we mnie chęć podróżowania. Sama już później zaczęłam pracować po to, aby mieć pieniądze właśnie na takie wyjazdy, tyle że było to przed poznaniem Tomka, więc nie miałam partnera do swoich podróży. A gdy już poznałam Tomka i opowiedziałam o swoich planach, to powiedział “Jedźmy, bo też zawsze chciałem!”. No i tak to się zaczęło…

Czy Wasze minimum to jeden wyjazd w miesiącu? Macie ustaloną jakąś granicę?

My sobie tak spontaniczne założyliśmy, że zrobimy tak, aby w każdym miesiącu wyjechać przynajmniej jeden raz, a teraz prawda jest taka, że ¾ weekendy jesteśmy poza domem. Zamysł był taki, aby ten raz w miesiącu wyjechać gdzieś za granicę - obczajać tanie bilety, weekend’ówki i city break’i, ale nasze pierwsze wyjazdy były do miast jak Praga, Berlin i to Polskim Busem lub samochodem. Ale teraz tak jak na to patrzę, to my cały czas jesteśmy w drodze - nawet kawałek za Warszawę, czy inne rejony Polski - mamy znajomych w wielu miastach, więc dostajemy tylko pytania “Kiedy będziecie w Gdańsku?”, “Kiedy będziecie w Krakowie?” a my tylko ustawiamy kalendarz jak Tetris, aby wszystko pasowało.

Pewnym jest, że jesteście mistrzami gospodarowania czasem, jak udaje Wam się połączyć wyjazdy, pracę na etacie, freelansie i wiele innych spraw? Bo mamy wrażenie, że wy robicie wszystko.

(Tomek:) Trochę tak jest! A z mojej perspektywy freelancera, to jest wszystko kwestia dobrej organizacji “przed” - zaplanowanie kiedy będzie czas na pracę, kiedy będzie lot a kiedy zwiedzanie, wtedy nawet taką klasyczną 8 godzinną pracę można poszatkować na części pośród dnia w podróży.

(Asia:) Gdy pojawił się lockdown, to wiele ludzi do nas pisało aby zapytać jak sobie z tym radzimy, bo przecież dla nas musi być to straszne - ale my w końcu “zaczęliśmy mieszkać” w naszym mieszkaniu i mogliśmy wpaść w tę rutynę, która jest zawsze wybijana przez podróże. A więc uważam, że bardzo fajnie wykorzystaliśmy ten czas i bardzo dużo na nim zyskaliśmy. Oczywiście tęskniliśmy za naszymi wyjazdami, ale mimo wszystko był to super czas na zatrzymanie się. Nasze założenie jest takie, że praca jest przerwą w naszych

podróżach a nie na odwrót - w naszym życiu cały czas się przemieszczamy a te momenty zatrzymania się, to właśnie jest przerwa.

Wszystko jest tym, czego w danym momencie potrzebujemy, a my często rozmawiamy ze sobą o tym wszystkim i zgadzamy się, że podoba nam się ten stan.

Czy planowaliście kiedyś zostać pełnoetatowymi podróżnikami, łącząc to z formą zarobku?

(Tomek:) Bardzo lubimy się przemieszczać a same podróże są częścią naszego życia, ale nie wyobrażam sobie życia bez ilustracji i tworzenia, więc to w zawodowej sferze zawsze będzie numer jeden - jeśli mogę to robić gdzieś w podróży lub innym miejscu na świecie, to jest to super wartość, ale nie zamieniłbym tego.(Asia:) Jak w nazwie pojawia się “travellers”, to wszystkim się kojarzy właśnie z czystą definicją podróży - a my na instagramie pokazujemy, że nasze życie jest tą naszą ciągłą podróżą. Nie przepadam też, za definiowaniem nas jako podróżników, bo dla mnie podróżnik to już osoba na maxa skupiona na tym co robi i żyje tym całkowicie - my jeśli mielibyśmy zdefiniować swój profil, to jest to profil lifestylowy. Podróże są dużą ale nie dominującą częścią tego wszystkiego.

Nie łączymy Waszego konta jedynie z podróżami, naszym zdaniem promujecie lifestyle, panuje w Waszym życiu taka harmonia, która również przekłada się na Waszą relację. Jak Wam się to udaje?

(Asia:)Myślę, że to jest suma naszych doświadczeń. Jesteśmy już 6 lat razem, więc jest to spory kawałek czasu aby też siebie dobrze poznać, ale wchodząc w ten związek, każdy z nas miał już za sobą trochę doświadczeń i trochę wiedział już czego chce a czego nie chce. Sami byliśmy już dosyć zdefiniowani, więc w łatwy sposób mogliśmy artykułować sobie nawzajem, to co nam się podoba lub nam się nie podoba i czego oczekujemy od drugiej strony.

Promujecie zdrowe podejście dla ducha, ciała, otoczenia, czy czujecie, że macie wpływ na swoich odbiorców? Macie poczucie misji?

(Tomek:) Mamy na to wpływ, widzę to po wiadomościach czy po reakcjach na nasze relacje - ludzie rzeczywiście inspirują się lub podążają naszymi krokami i to jest mega fajne. Zawsze jednak podkreślam pewną odpowiedzialność, jaką musimy dźwigać na sobie, gdy chcemy np. pokazać jakiś produkt czy miejsca imprezowe lub czasem nielegalne - ktoś może to wziąć jeden do jeden i nie zweryfikować tego a zrobić to samo, chociaż nie dla każdego okazuje się to być dobre. (Asia:) Fajne jest to, że dostajemy sporo informacji zwrotnej, nawet w rozmowach z naszymi bliskimi czasem słyszymy “fajnie, że o tym powiedzieliście, bo chcieliśmy zrobić tak samo”. Mamy taki mindset, że możemy mówić o najprostszych rzeczach, ale jeśli dzięki temu jedna lub więcej osób uświadomi sobie coś więcej, to warto to robić.

Czytaliśmy, że wspólna rozmowa, to Wasz fundament, niby to oczywiste, a często się o tym zapomina do czasu wyładowania napięcia, macie swój sposób na to?

(Asia:) U nas nieodłącznym elementem jest to, że nieważne gdzie jesteśmy, wieczorem siadamy i rozmawiamy sobie o tym wszystkim, czyli co się dzieje wokół nas teraz, gdzie chcielibyśmy dążyć, może jakiś plan na najbliższy miesiąc - zatrzymać się i zastanowić się czy to co robimy jest tym, co powoduje, że jesteśmy szczęśliwi a czy przypadkiem nie pędzimy. Bo to jest taka pułapka w którą łatwo wpaść, non-stop się przemieszczamy, non-stop gdzieś jesteśmy, jest bardzo dużo bodźców - ale przez to, że dbamy aby się odcinać oraz być dla siebie w pewnych momentach czy dla samego siebie indywidualnie, to trudno jest się tak zatracić i oddać temu pędowi.

My jako WORLD CITIZEN szerzymy ideę podążania własną ścieżką, by spełniać swoje marzenia, czy był w Waszym życiu moment w którym podjęliście to ryzyko?

(Tomek:) Myślę, że dla mnie takim indywidualnym momentem było przejście z etatu na freelance, wejście w świat ilustracji. Był to w sumie nasz wspólny moment, bo zmieniło się nasze życie, pojawiła się odpowiedzialność za to co się wydarzy i samą pracę trzeba było zacząć organizować samemu, zamiast tylko do niej chodzić.

(Asia:) To było 4 lata temu - jeszcze mieszkaliśmy w Poznaniu i zaczął nam się on lekko nudzić, przez to że nie było stamtąd dużo połączeń lotniczych - podjęliśmy decyzję, że mimo fajnej pracy i wielu przyjaciół pod nosem, rzucamy wszystko i przeprowadzamy się do Warszawy. Ja często powtarzam jedno z naszych pytań “Co wydarzy się najgorszego?” i gdy sobie uświadamiamy te najgorsze scenariusze, to mówimy, że albo to nie będzie takie straszne albo znajdziemy jakieś wyjście z tej sytuacji.

Asia, Ty pracujesz na etacie, a ty Tomek na freelance. Praca na freelance jest w gronie osób podróżujących pożądaną formą zarobku, czy macie swoje obserwacje, czy freelancer, to klucz do sukcesu podróżnika?

(Tomek) Ja uważam, że każdy może pracować na freelance - oczywiście spotykam osoby, które nie chcą sobie same wszystkiego ogarniać, tylko mieć już wszystko zorganizowane - ale jednak jeśli chodzi o osoby, które chcą podróżować, to możliwości jakie daje freelance, możliwość przemieszczania się, to już jest głównym motywatorem aby to zrobić.

(Asia:) A ja z perspektywy gdy obserwuję Tomka jako freelancera, widzę że to wymaga dużo wewnętrznej motywacji. Gdy masz zły dzień, to w pracy na etat nie wpływa to na pieniądze, które zarabiasz, jednak gdy jesteś freelancerem i przez zły humor odpuszczasz sobie jeden dzień pracy a później następny, to nie masz gwarantowanego stałego przychodu. A więc z jednej strony nie można się zapracować, poświęcając pracy 15 lub 20 godzin dziennie, a z drugiej trzeba utrzymać ten stały przychód gotówki.

Czas “korony” pokazał też, że praca w domu jest możliwa w różnych dziedzinach i wiele firm zaczęło z tego rozwiązania korzystać.

Czasem niektórzy też złudnie sobie wyobrażają pracę na freelance w podróży - myślą, że pojadą do Tajlandii i będą siedzieć z laptopem pod palmami i mimo, że podziwiam osoby, które potrafią tak pracować, to ta rzeczywistość okazuje się inna.

Publikacje w social mediach są czasochłonne, wymagają dużo energii, czy wy robicie sobie czasami takie wakacje podczas, których jesteście log out?

(Tomek:) Staramy się robić sobie takie wakacje, ale mimo wszystko jest ciężko, bo wychodzimy zwiedzać jakieś miejsce i nagle pojawia się “Woow! To trzeba pokazać”. Robimy sobie jednak dni przerwy od aparatu lub umawiamy się, że zdjęcia robimy do południa a później czas już tylko czas dla nas, bo każda relacja budzi reakcję z którą wchodzimy w interakcję i to powoduje, że trzeba posiedzieć parę godzin w telefonie i np. poodpowiadać na pytania.

(Asia:) Zazwyczaj pierwsze dni, to jest taka energia i chęć pokazania wszystkiego - ale ostatnio byliśmy na Suwalszczyźnie, gdzie przez 4 dni byliśmy zupełnie odcięci od wszystkiego, nie braliśmy ze sobą telefonów a mimo wszystko udało nam się aparatem zrobić jakieś ładne zdjęcia i na końcu przyszła chęć opowiedzenia i pokazania wszystkiego na blogu.

A czy czujecie, że któreś z miejsc jest Waszym miejscem na Ziemi? Macie jakiś kraj do którego chętnie wracacie?

(Tomek:) Barcelona, to zawsze powtarzamy - super vibe, całe miasto, te małe uliczki, pyszne jedzenie, wyluzowani ludzie, jest dużo fajnych zajawek designerskich i ilustratorskich, zawsze tam łatwo przestać myśleć o tym co jest w domu i czeka po powrocie. W niektórych miejscach mamy tak, że po przybyciu potrzebujemy chwili na zaaklimatyzowanie a gdy lądujemy w Barcelonie, to od razu żyjemy tym miastem i czujemy się jak w domu.

(Asia:) W zeszłym roku zawróciła też nam w głowie Formentera, to jest mała wyspa przy

Ibizie i myślę, że jest miejscem do którego bardzo chciałabym wrócić, aby tylko sobie tam posiedzieć. Jest to przeciwieństwo Barcelony, bo znajdziemy tam spokój, ciszę i plażę a skuterem z jednego końca wyspy na drugą jest około 30 minut drogi.

Bardzo lubimy też Berlin… również Bali przypadło nam do gustu po naszym ostatnim pobycie.

A jakie miejsce czeka na Was jeszcze na liście marzeń?

(Asia:) Zupełnie inne miejsce od tych w które zazwyczaj podróżujemy, ale bardzo podobają mi się Lofoty oraz chciałabym też wylądować w Birmie - Mamy jakiś fetysz z miejscami na literę “B”, Barcelona, Berlin, Bali i też Birma.

(Tomek:) Ja miałem taką zajawkę przez chwilę, że chciałbym zobaczyć miejsca w których jest niebezpiecznie - zobaczyć na przykład Syrię, gdzie jest wojna - mam z tyłu głowy aby właśnie przeżyć coś tak szalonego i móc przy tym zrobić coś pożytecznego na miejscu. (Asia:) Nie mamy też takiej oficjalnej listy miejsc, które chcielibyśmy odwiedzić. Wszystko zazwyczaj wychodzi spontanicznie a my oddajemy się temu, wiedząc, że przyjdzie moment gdy wylądujemy na przykład w Ameryce Południowej.

(Tomek:) Bardzo lubimy miasta, więc takie miejsca jak Amsterdam, Londyn, Berlin, to miasta oferujące wiele ciekawych miejscówek, które przyciągają nas ponownie.

Wiemy, że kochacie city break’i, ale czy górskie szlaki lub egzotyczne plaże, to też Wasza bajka?

(Tomek:) Ja od dziecka jeździłem z rodzicami w góry, więc teraz sobie jeszcze od tego odpoczywam.

(Asia:) Nie jesteśmy tymi osobami, które wstają rano, chodzą po górach cały dzień, a później idą spać w namiocie - wolimy bardziej egzotykę, bo my kochamy ciepło.

Macie pracę, którą lubicie, podróżujecie, ale czy czujecie się spełnionymi osobami?

(Asia:) Ja kiedyś byłam taką osobą, że nigdy nie byłam zadowolona z tego co zrobiłam w danym momencie - nieważne czy zawodowo czy prywatnie, ciągle mi się wydawało, że chcę więcej bo to jest dla mnie zbyt proste. A jak zaczęliśmy się spotykać, to zaczęłam już bardziej świadomie na to patrzeć, aby cieszyć się z tych wszystkich rzeczy i tego co nas spotyka.Oczywiście mamy swoje plany i marzenia, które chcemy spełnić - ale jesteśmy bardzo wdzięczni za to wszystko co udaje nam się przeżyć i wszystko połączyć, że te plany zawsze nam wychodzą. Czy czujemy się spełnieni? Raczej wyzbyliśmy się tego aby to oceniać.

Masz więcej pytań do Asi i Tomka?
Zapraszamy do obserwowania ich na instagramie!
@smalltravellers


Koszyk

Twój koszyk jest pusty

Wybierz pierwszy produkt