Premiera #podróżującychbluz- 23.09, 19:00

Szukaj

O tym jak podróżować i nie zbankrutować - Marta i Robert

World, 1 październik 2020
O tym jak podróżować i nie zbankrutować - Marta i Robert

Kim jesteście, czym się zajmujecie?

Pracujemy w biurze - typowa biurowa praca, więc nie będzie tutaj nic ciekawego.
Jest to praca, która pozwala nam realizować nasze plany podróżnicze - bo każdą wolną chwilę staramy się przeznaczać na podróże, te większe i te mniejsze.
Naszego bloga prowadzimy już około 5 lat.

Właśnie, jak to się zaczęło z prowadzeniem bloga?

(Marta): Blog rozpoczął się bardziej od wpisów modowych, czasami pojawiały się jakieś przemyślenia, a później jak zaczęliśmy wspólnie wyjeżdżać, to zaczęliśmy wstawiać posty podróżnicze. Zaczęliśmy opisywać miejsca, które odwiedzaliśmy oraz kosztorysy - bo sami gdzieś zawsze tego szukaliśmy gdy wyjeżdżaliśmy.(Robert): A teraz to wyewoluowało do bloga lifestyle’owego - a wszystko to było pomysłem Marty.(Marta): Tak! Bo ja przez jakiś czas mieszkałam w Anglii i wtedy był taki “boom” na YouTube i własne blogi. Sama to wszystko obserwowałam, mocno mi się spodobało i przez dobre dwa lata nosiłam w głowie pomysł aby założyć własnego bloga. W końcu nadszedł dzień gdzie powiedziałam sobie “dobra, robimy to!” i wspólnymi siłami założyliśmy bloga i zaczęliśmy sobie na nim coś “skrobać”.
(Robert): Zaczęliśmy dodawać posty na bieżąco, chociaż nie miało to początkowo jakichś dobrych zasięgów, to robiliśmy to nawet dla samych siebie.(Marta): To jest trochę taki nasz pamiętnik, ale również zbiór informacji, bo wiemy też, że wielu osobom to pomaga.
(Robert): Wychodzę z takiego założenia, że jak ktoś nazywa siebie podróżnikiem, to może być to nawet podróż po okolicy czy po kraju i nie ważne ile zobaczył, tylko ważne że się przemieszcza a zazwyczaj ma wszystko wyliczone, zaplanowane przez siebie dla siebie.

A w ilu krajach byliście Wy? Macie to wyliczone, czy zgubiliście rachubę?

(Robert): Musielibyśmy to policzyć, ale nie jest jeszcze tego dużo - myślę, że nie ma nawet kilkudziesięciu. Zazwyczaj gdy planujemy podróże, to robimy tak, że jeśli wcześniej byliśmy na wschodzie, to teraz lecimy na zachód. Zawsze się tak składało, że najpierw była Tajlandia, później Gwadelupa, następnie Japonia a później były Stany Zjednoczone

Pracujecie na etat, więc czy wystarczy Wam dni urlopowych aby zrealizować swoje plany podróżnicze na cały rok?

(Marta): Jeśli chodzi o nasze długie wyjazdy poza Europę, to przeważnie robimy to jesienią, aby troszkę uciec od tej jesiennej aury i polecieć gdzieś gdzie jest cieplej.
Planujemy to wtedy w taki sposób, aby zachodziło na dni wolne od pracy, żeby wykorzystać jak najmniej dni własnego urlopu - czyli na przykład 1-11 listopad.

(Robert): A jeśli mowa o krótkich wyjazdach, to parę razy mieliśmy wyjazd weekendowy i wracaliśmy o 5:00-6:00 rano w poniedziałek i bez żadnego odsypiania szliśmy do pracy.
Linie lotnicze, przeważnie ustawiają te loty tak, aby były w poniedziałek rano albo w ogóle o dziwnych porach i godzinach, dlatego też ciężko to czasem dopiąć finansowo w granice, które by się chciało.

A jak szukacie biletów i organizujecie sobie wyjazdy?

(Marta): W przypadku podróży poza Europę, to wiemy, że taki gigant linii lotniczych jak Emiraty często ma promocje w kwietniu i w maju - wtedy właśnie czekamy, sprawdzamy czy jakaś okazja się pojawi czy nie. Zawsze bilety kupujemy wcześniej, bo wtedy mamy czas na zaplanowanie i rozłożenie kosztów, a ceny same w sobie są niższe.
Akurat w zeszłym roku, jak byliśmy w Stanach Zjednoczonych, to niestety nie udało nam się polecieć z Emiratami, więc wybraliśmy nasze linie LOT, ale trafiliśmy promocję!
Zazwyczaj szukając biletów korzystamy z wyszukiwarek typu skyscanner, ale wiemy też, że nie zawsze opłaca się tam też szukać, bo czasem tani bilet po przeklikaniu wszystkiego okazuje się jednak drogi.(Robert): Zwracamy też uwagę na ceny w miejscu do którego planujemy podróż, bo czasem jest tak, że bilet kupisz tanio, ale żeby zafundować sobie nocleg, to trzeba bank obrabować.

Gdy wybieracie kierunek podróży, to celujecie bardziej w citybreak, czy może egzotyka lub górskie szlaki?

(Marta): Górskie szlaki raczej nie, chociaż mi się trochę marzy aby spróbować czegoś takiego, ale wiem że do tego trzeba dobrego przygotowania. (Robert): Myślę, że zaczniemy realizować plany związane z podróżami w jakąś dziką naturę, ale póki co wybieramy jednak miasta. (Marta): Sami jesteśmy z dużego miasta, więc lubimy to i nie mamy z nimi żadnego problemu. (Robert): Nie jesteśmy też ludźmi, którzy chodzą po muzeach, tylko chcemy wchłonąć miasto, wczuć się w ten klimat i zobaczyć jak wygląda życie w takim mieście nawet z perspektywy mieszkańca.

A noclegi? Hostele, hotele czy airbnb?

(Robert): Airbnb i Booking, to jest standard - te dwie strony przeszukujemy na początku.
(Marta): Zazwyczaj wybieramy też hostele, bo nie przeszkadza nam nawet spanie w koedukacyjnych pokojach. Raz byliśmy w hostelu w Berlinie, gdzie było z nami 30 osób w jednym pokoju, a znów w Londynie trafiliśmy hostel z 3-piętrowymi łóżkami.
(Robert): Tak, wtedy w Londynie był już hardcore, bo cały czas lało i nie mieliśmy miejsca aby suszyć ubrania, ale mimo to był super klimat. Większość hosteli wygląda naprawde super, mają świetne warunki i udogodnienia, oczywiście zdarzają się też te gorsze, ale wszystko da się przeżyć.

Chcemy Was jeszcze zapytać o Stany Zjednoczone, które niedawno odwiedziliście - jak Wam się podobało?

(Marta):Byliśmy w czterech stanach, California, Utah, Nevada i Arizona, przy czym cztery pierwsze i cztery ostatnie dni spędziliśmy w Los Angeles. Mieszkaliśmy przy Venice Beach, więc mieliśmy okazję się zaaklimatyzować i poczuć ten super klimat. Stany Zjednoczone, to nie Azja, więc biorąc pod uwagę długie dystanse jakie trzeba tam pokonać, musieliśmy sobie wszystko zaplanować tak, aby wyrobić się i finansowo i czasowo.(Robert): Po Los Angeles poruszaliśmy się komunikacją miejską lub trzymaliśmy się swojej okolicy, ale już w dalszą trasę wypożyczyliśmy samochód. W trasie omijaliśmy autostrady, bo chcieliśmy podziwiać widoki, więc zdarzało nam się jechać drogami, gdzie przez 300 km jechaliśmy cały czas prosto i przez godzinę nikt nas nie mijał.(Marta): Mieliśmy mały szok, bo mimo, że w Stanach benzyna jest tania, to w samej Californi była dwa razy droższa niż poza granicami stanu - w Nevadzie chyba była najtańsza.

A czy było coś, co Was zaskoczyło? Czy może na wszystko byliście przygotowani?

(Robert): Myślę, że przez to ile czytaliśmy i oglądaliśmy o Stanach, to nie byliśmy niczym zaskoczeni. Ale mimo wszystko, ten kraj zrobił na nas ogromne wrażenie i to, że nic nas nie zaskoczyło nie oznacza, że nie byliśmy zaskoczeni.(Marta): Wiadomo, tam wszystko wygląda jak w filmie, dlatego często podczas spacerów na okrągło powtarzaliśmy do siebie “O wow! To wygląda jak wyciągnięte z filmu!”. (Robert): Raz jak wynajęliśmy przez airbnb pokój w prywatnym domu, to podjechaliśmy na takie typowe amerykańskie osiedle. Nie da się tego inaczej powiedzieć, ale osiedle “jak z filmu”, brak ogrodzeń, klasyczna skrzynka pocztowa przed domem, ogródek a wszystkie domy podobne do siebie. Gdy weszliśmy do środka, to stwierdziliśmy, że chyba weszliśmy na plan jakiegoś amerykańskiego serialu. A więc taka jest różnica pomiędzy hotelami a airbnb, że masz okazję zobaczyć domy prywatne. (Marta): Dzięki temu trafiliśmy też na wyprzedaż garażową! Dodatkowo, wybraliśmy się do Stanów w takim okresie, aby zahaczyć o Halloween. (Robert): Czuć super klimat, domy przystrojone, dekoracje w sklepach i oczywiście ludzie chodzili po ulicy poprzebierani.
A to właśnie nas zaskoczyło, mimo to, że wiedzieliśmy jak to będzie wyglądać.

A jaki jest budżet na taki 3-tygodniowy wyjazd do Stanów, macie to wykalkulowane?

(Marta): Tak, mamy to wykalkulowane, można to znaleźć w poście na naszym blogu.
(Robert): Zacznijmy od tego, że my sobie wiele rzeczy od razu ustaliliśmy - czyli na przykład, że tylko raz dziennie jemy na mieście a śniadanie i kolacje robimy już sami.

Nie jesteśmy też osobami, które biegają po lokalach i szukają tych najmodniejszych, bo naszym must-visit były na przykład przydrożne “dinner bary”, też znane z filmów, otwarte całą dobę, gdzie podchodzi co jakiś czas kelnerka i dolewa Ci kawe.
Jeśli chodzi o nocleg, to zazwyczaj airbnb a jeśli już wybieramy hotel, to taki byle było czysto, bezpiecznie i zazwyczaj ze śniadaniem w cenie.
(Marta): Jeśli chodzi o całkowite koszta, to wyszło nas około 7 tysięcy na osobę - było to już z biletami lotniczymi, bo trafiliśmy na promocję LOT i bilety kosztowały nas 2200 zł w dwie strony lotem bezpośrednim. Pamiętam, że na jakiejś grupie na facebook pisaliśmy posta o naszym wyjeździe i o tym ile wydaliśmy, to bardzo dużo osób uważało, że kłamiemy, że jest to niemożliwe przy tym ile tam byliśmy i co widzieliśmy. (Robert): W żaden sposób nie robiliśmy tak, żeby sobie czegoś odmawiać, aby nie pójść się gdzieś napić czy zjeść - zwyczajnie wydawaliśmy na to, co uważaliśmy za słuszne. Na wiele rzeczy też zabrakło nam zwyczajnie czasu, więc odpadły nam na przykład koszty na bilety do słynnego Universal Studio, przydałby się jeszcze dodatkowy tydzień, aby móc zaliczyć więcej atrakcji.
Największy budżet idzie na noclegi i wypożyczenie samochodu - nas uratowało to, że samochód wypożyczyliśmy dopiero na samą trasę, więc odpadły nam parkingi w Los Angeles i sam koszt wypożyczenia samochodu na czas pobytu w tym mieście.

A skoro wasz blog zaczynał jako blog modowy, to czy czerpiecie inspiracje modowe ze swoich podróży?

(Marta): Ja pamiętam, że jak byliśmy w Tokio, to byłam zafascynowana modą uliczną, bo niemal każdy był tam dobrze ubrany! (Robert): To chyba jest na tej zasadzie, że w niektórych kulturach nie zwraca się takiej uwagi na to, jak ktoś się ubiera lub jak wygląda i tym samym ludzie nie przejmują się opinią innych - a u nas jednak, to raczej nie trzeba mówić jak jest.
Będąc w Japonii też staraliśmy się to chłonąć aby przywieźć do nas, wchodziliśmy do sklepu odzieżowego i Marta próbowała mnie namówić na kupienie sobie czegoś, czego pewnie w życiu bym nie założył. A później, wracam do kraju i żałuję że tego nie kupiłem, aby jednak wyróżnić się z tłumu.
(Marta): Zawsze staramy się przywieźć ze sobą jakąś inspirację, bo każdy kraj ma coś swojego w modzie.

Na waszym blogu jest wpis o typach podróżników, czy potraficie utożsamić się z jednym z nich?

(Marta): Nie tylko z jednym - mogę powiedzieć, że na pewno nie jesteśmy typem backpackersa, ani typem, który lubi zwiedzać muzea i różne tego typu miejsca. Nie jesteśmy też podróżnikami, którzy zwiedzają cały świat, ale tylko w luksusie, ani takimi co jadą na all-inclusive i leżą cały pobyt nad basenem lub na plaży i nic poza tym.

Zmieńmy teraz kierunek, bo jesteśmy ciekawi - jak Wam się podobała Japonia?

(Marta): Ja chciałam zwiedzić te kierunki, zarówno Japonia jak i Korea.
Zawsze fascynowała mnie robotyka oraz manga i anime - chciałam poczuć tę kulturę.
I ten wyjazd, to w ogóle śmieszna historia, bo mieliśmy już kompletnie zaplanowany inny wyjazd, ale wydarzenia w pracy pokrzyżowały nasze plany i musieliśmy zrezygnować.
Trafiła nam się więc Japonia w bardzo dobrej cenie - nocleg, to jeśli chodzi o Tokio mieliśmy niemal za darmo.
(Robert): Japonia nas pozytywnie zaskoczyła pod względem cen, bo nie jest wcale tak drogo jak mogłoby się wydawać - jedliśmy na śniadanie sushi i najadaliśmy się do syta za 15 zł - wiele produktów w sklepach ma też porównywalne ceny do naszych.
(Marta): W Japonii bardzo mi się podoba kultura, wszechobecna czystość, nikt się nie pcha w kolejkach. Zaskoczyło nas to, że na ulicy są wyznaczone miejsca dla palących - nie możesz iść ulicą, palić papierosa i dmuchać dymem dookoła na ludzi.
(Robert): Nocleg był też ciekawy, bo zarezerwowaliśmy przez booking hostel, 30 osobowy pokój z dzieloną łazienką, ale finalnie dostaliśmy prywatny dwuosobowy pokój z własną łazienką. Był bardzo… bardzo… bardzo mały, jeśli wyobrażacie sobie mały pokój, to ten był jeszcze mniejszy - otwierało się drzwi i można było zrobić tylko krok do łóżka lub do łazienki, ale doceniliśmy to, że był prywatny, zamykany, więc byliśmy zadowoleni. Kosztowało nas to 800zł za osobę za 11 nocy, ale trafiliśmy na jakąś dobrą promocję, bo gdy później patrzyliśmy na ten hostel, to ceny były dużo wyższe.

A jaka jest Wasza najbliższa podróż? Macie coś zaplanowane?

(Robert): Chętnie byśmy powiedzieli, ale sami jeszcze nie wiemy.
(Marta): Mieliśmy zaplanowane Bali, póki nie wybuchła pandemia, bo przekładamy Bali już trzeci rok - ale coraz mniej jesteśmy przekonani, bo robi się to coraz bardziej turystyczne i coraz więcej oszustw oraz kradzieży między miejscowymi a turystami.
Rośnie też korupcja, więc nawet nie ma ratunku w policji, bo często słyszałam o policjantach, którzy żądali od turystów łapówki nawet za głupie wejście na plaże. (Robert): Teraz mamy taki okres, że nawet taki czterodniowy wyjazd nam się marzy - nawet do Nowego Jorku na moment.




Koszyk

Twój koszyk jest pusty

Wybierz pierwszy produkt