CZEŚĆ! Fajnie, że jesteś!

Szukaj

O podróżowaniu w pojedynkę i spaniu w hostelach - Jagoda Wolas

World, 12 sierpień 2020
O podróżowaniu w pojedynkę i spaniu w hostelach - Jagoda Wolas

Worldcitizen to nie tylko ubrania, chcemy by były one czymś więcej niż tylko kolejnym ciuchem na wieszaku. Naszym głównym celem jest stworzenie społeczności ludzi żyjących bez granic. Nasz cykl wywiadów „Obywatele Świata”, jest doskonałą okazją na poznanianie wielu ciekawych ludzi, którzy korzystają z życia w 100%. Mamy nadzieję, że nasi goście Was zainspirują, a kto wie, może to właśnie Ty w przyszłości udzielisz nam wywiadu.


Jagoda jest studentką produkcji telewizyjnej w Londynie, jest osobą którą ciężko opisać w kilku słowach. W swoim życiu postępuje nieszablonowo, chodzi własnymi ścieżkami, a to co nowe i nieznane jest dla niej najbardziej intrygujące.


Znamy się nie od dzisiaj i wiem, że na przestrzeni ostatnich lat twoje życie bardzo się zmieniło, czy możesz nam powiedzieć coś więcej na ten temat?

To prawda, ostatnie lata były intensywne i pełne zmian. Odkryłam swoją pasję do podróży, podjęłam kilka ryzykownych decyzji, przeprowadziłam się do Londynu i mogę śmiało przyznać, że znalazłam sposób na życie, który mnie uszczęśliwia. Najczęściej podróżuje sama i zawsze wybieram hostele. Nie nazwałabym się typowym backpackersem ale w hostelach zakochałam się od pierwszego wejrzenia i poznałam je jako gość, pracownik i wolontariusz. Dlatego, chętnie podzielę się moimi przeżyciami, które może zainspirują inne rządne przygód osoby do odkrywania świata i tworzenia własnych, cudownych wspomnień.


Hostele nie są najpopularniejszą formą zakwaterowania, jak to się stało, że zdecydowałaś się wybrać taką formę podróży? Czy twoje oczekiwania pokryły się z rzeczywistością?

Moja przygoda z hostelami zaczęła się około 3 lata temu, kiedy wybrałam się z grupą znajomych do Holandii. Przyznam szczerze, że wybraliśmy taką formę zakwaterowania dlatego, że była po prostu najtańsza. Z początku sceptycznie podchodziłam do wizji dzielenia pokoju z obcymi ludźmi i spodziewałam się średnich warunków. Byłam pozytywnie zaskoczona i rzeczywistość zdecydowanie przerosła moje oczekiwania. Wydaje mi się że hotel i hostel odróżnia ta jedna literka S w nazwie, która odpowiada za „socializing” czyli aspekt towarzyski. Płacąc za łóżko dostajesz w pakiecie masę atrakcji, a dodatkowo możliwość nawiązania nowych znajomości. Hostele dokładają wszelkich starań, żeby zintegrować swoich gości i sprawić, żeby każdy poczuł się jak w domu. Cieszy mnie, że ta forma podróżowania zyskuje na popularności, bo dzięki temu jest w czym wybierać i łatwo można znaleźć idealne miejsce, które sprawi, że Twój wyjazd będzie wyjątkowy. Hostele bardzo się od siebie różnią, dlatego zawsze warto przeczytać co Twój wybranek oferuje. Najczęstsze atrakcje to free walking tours w ciągu dnia, drinking games/pubcrawls w nocy i wspólne kolacje, ale nie tylko! Byłam kiedyś w hostelu, który co kilka dni organizował koncerty lokalnych artystów i noce z karaoke, inny był połączony z barem, który w nocy przekształcał się w klub, jeszcze inny oferował pokazy flamenco i lekcje yogi przy zachodzie słońca. W podróżowaniu cenię sobie możliwość poznawania inspirujących ludzi, z którymi nasze drogi prawdopodobnie nie przecięłyby się w codziennym życiu, bo pochodzimy na przykład z różnych krajów, reprezentujemy różne kultury czy jesteśmy w innych grupach wiekowych. Dzięki temu jaki klimat panuje w hostelach nigdy nie czułam się tam samotnie, pomimo, że często podróżowałam solo. Jest to mieszanka ludzi, których łączy podobny mindset i każdy jest otwarty na nowe znajomości.


Wspomniałaś o solo podróżach, jak wyglądała twoja pierwsza przygoda?

Pierwszą podróżą, na którą faktycznie wybrałam się sama był wolontariat w hostelu w Portugalii. Spędziłam miesiąc w Lizbonie, pracując w zamian za miejsce do spania. Uważam, że jest to idealne rozwiązanie dla osób, które chcą spędzić więcej czasu za granicą nie wydając na to zbyt wielu pieniędzy. Wcześniej pracowałam w hostelu w Krakowie jako recepcjonistka, tam po raz pierwszy usłyszałam o takim sposobie podróżowania. Jedna z naszych wolontariuszek poleciła mi stronę workaway.com na której znalazłam mój hostel w Portugalii. Ofert jest wiele, na przykład opieka nad dziećmi i pomoc w nauce języka, praca na farmie ze zwierzętami lub przy uprawie roślin, hostele, a nawet udział w projektach pro-ekologicznych. Każdy host oferuje inne wynagrodzenie dlatego warto to ustalić przed przyjazdem. Polecam pisać do jak największej ilości osób, bo nie każdy odpowiada od razu albo w danym momencie ma już po prostu wystarczającą ilość wolontariuszy. Moją przygodę w Portugalii traktuję jako przełamanie lodów i pomimo, że praca była ciężka, poznałam tam cudownych ludzi więc dobrze to wspominam. Są też inne sposoby na zostanie wolontariuszem. Ja przeważnie nie planuję swoich podróży z wyprzedzeniem i wyznaję zasadę „just go with the flow”. Najczęściej, jedyną rzeczą którą mam zabookowaną są bilety lotnicze i miejsce do spania na kilka pierwszych nocy, a dalszy plan tworzę spontanicznie. Po rzuceniu studiów, kupiłam bilet w jedną stronę do Barcelony, znalazłam hostel który wydawał mi się fajny i pomyślałam, że porozmawiam z managerem będąc już osobiście. Jednak na miejscu coś mi nie pasowało, może to była kwestia ludzi, może miasta, może atmosfery panującej w tym hostelu, ale po prostu czułam, że nie jest to miejsce w którym chce zostać na dłużej. Wieczorem kupiłam bilet do Malagi i poleciałam tam następnego dnia rano. W między czasie napisałam do dziewczyny pracującej w hostelu w Sewilli, którą poznałam kilka miesięcy wcześniej będąc tam gościem. Zapytałam, czy nie szukają wolontariuszy, bo jestem na południu Hiszpanii i nie mam dalszych planów. Wysłała mi numer do managera, porozmawialiśmy przez telefon i udało się! Tym o to sposobem spędziłam następne 8 tygodni odkrywając piękną Andaluzję i Portugalię w moich wolnych dniach.


Jeżeli chodzi o ludzi, których poznałaś podczas swoich podroży, to czy udało ci się zbudować relacje, które trwają do dziś?

Trzeba sobie zdawać sprawę z tego, że w trakcie podróży, szczególnie w hostelach spotyka się wiele osób i niektóre relacje przetrwają próbę czasu i odległości, a inne po prostu traktuję jako dobre wspomnienia. Poznałam sporo osób z którymi dalej utrzymuję kontakt. Z wieloma z nich widziałam się ponownie, z innymi mam nadzieję, że zobaczę się niedługo! Szczególnie bliskie relacje utrzymuję z innymi wolontariuszami bo jednak byliśmy ze sobą 24/7, razem podróżując, pracując, imprezując i śpiąc w tym samym pokoju przez kilka tygodni. Takie relację stają się bardzo bliskie, bardzo szybko. Poza tym dzisiejsze technologie bardzo ułatwiają kontakt na odległość, nie ważne gdzie na kuli ziemskiej ta druga osoba jest.


Tak jak wcześniej mówiłaś, obecnie studiujesz w Londynie. Co cię do tego skłoniło, czy jesteś zadowolona z tego jaką drogę wybrałaś?

Tutaj jest potrzebny krótki wstęp do tej historii. Zaczęłam studia w Polsce, ale już po kilku miesiącach zdałam sobie sprawę, że to nie jest kierunek dla mnie, nie widziałam swojej przyszłości w tym zawodzie. Dlatego na przekór wszystkim zrezygnowałam. Stwierdziłam, że jestem jeszcze na tyle młoda, że mogę sobie pozwolić na zmiany, które nie niosą za sobą dużych konsekwencji i nie chcę marnować czasu ucząc się czegoś co mnie kompletnie nie interesuje. Od zawsze interesowały mnie kierunki kreatywne i artystyczne, dlatego szukałam czegoś co połączy te dwie rzeczy. Tak trafiłam na Produkcję Telewizyjną i była to najlepsza decyzja jaką w życiu podjęłam. Londyn to wielka metropolia, na ulicach odnajduję mnóstwo inspiracji, mam tutaj wiele możliwości rozwoju i fascynuje mnie to jak bardzo zróżnicowanego społeczeństwa stałam się częścią.


Jeżeli patrzysz na swoją osobę na przestrzeni lat, to myślisz że podróżowanie zmieniło Cię w jakiś sposób?

Wydaje mi się, że na pewno. Dodało mi to dużo pewności siebie, poszerzyło perspektywę i zmieniło sposób patrzenia na świat. Zwiększyło moją otwartość, chęć poznawania i tolerancje wobec rzeczy dla mnie nowych i czasem zaskakujących. Stałam się bardziej spontaniczna i zrozumiałam, że nie zawsze trzeba mieć plan, bo najlepsze momenty to te których się nie spodziewamy. Wiele nauczyłam się od ludzi, których spotkałam na swojej drodze. Dzięki międzynarodowemu środowisku, miałam okazje poznać lepiej inne kultury i ich reprezentantów. Potrafię szybko zaadaptować się do zmian i nieprzewidywalnych sytuacji.         Teraz mam poczucie, że przeskoczę każdą kłodę którą życie rzuci mi pod nogi. Podróże dają mi poczucie wolności i niezależności. Moją pierwszą reakcją na trudne sytuacje życiowe jest sprawdzenie skyscanner’a. Niektórzy powiedzieliby, że to uciekanie od problemów, ale moim zdaniem to moment, żeby zwolnić, poszukać inspiracji, naładować się pozytywną energią i wrócić z odświeżonym spojrzeniem na sytuacje. Poznałam też lepiej siebie, swoje słabości i mocne strony. Nauczyłam się cieszyć z małych rzeczy i doceniać otaczający mnie świat. Jestem ogromnie wdzięczna za wszystkie cudowne wspomnienia, ludzi, których poznałam dzięki podróżom i doświadczenia które mnie ukształtowały. Już się nie mogę doczekać kolejnej przygody!


Masz jakieś cenne rady dla naszych poszukiwaczy przygód?

Warto pamiętać, że najcudowniejsze rzeczy w życiu dzieją się poza strefą naszego komfortu, dlatego warto ryzykować! Kiedyś przeczytałam gdzieś cytat, że świat jest jak książka, a Ci co nie podróżują czytają tylko jedną stronę. Polecam zacząć od baby steps. Moja pierwsza podróż nie była solo, dzięki czemu rozpoznałam teren i w momencie gdy poczułam, że jestem gotowa żeby pojechać sama już wiedziałam czego mogę się spodziewać. Życie jest na tyle krótkie, że szkoda marnować czas i tkwić w sytuacjach, które nie przynoszą nam szczęścia, bo uważam, że zawsze jest jakieś wyjście, nawet jak z początku będzie trudno. Wystarczy trochę wiary w siebie. Powodzenia!

Wywiadu udzieliła: @jagaaw

Wywiad przeprowadziła:@jlkka

Koszyk

Twój koszyk jest pusty

Wybierz pierwszy produkt